text
Kurz tu troche osiadł. Ale kurz jest od tego co by go ścierać, co nie?! Wracam do życia po egzaminie- zdanym na szczęście. Wracam na ziemie po wyprawie do Azji- chodz to trudne bo zaszczepiła się we mnie chęć podróżowania. Jednak gdy spotkałam te wszystkie znajome twarze tu w Krakowie to jakis taki wewnetrzny spokoj sie we mnie obudził. Wszystko teraz bedzie dobrze :) - całe serce wkładam w Japoński - tylko chwilami bede zwracac sie w strone kochanej Korei. W tym roku to Japonia bedzie najwazniejsza ;] musze wkoncu pokazac ze stac mnie na troche samodyscypliny i naucze sie tych 300 kanji do egzaminu i udowodnie SOBIE ze potrafie!
Cudowna piosenka z dramy o Gumhio <3 : http://www.youtube.com/watch?v=o1I87SHTh9c
Oglądałam dziś :Toki o kakeru shôjo (2006) bylo to anime o dziewczynie ktora przez jakis czas potrafiła przemieszczać się w czasie. Najpierw jej sie to spodobalo robiła to non stop - bo fajnie bylo naprawiać każdy błąd czy to zdawać kolejny raz niezapowiedziany egzamin i tak pozmieniala (egoistycznie) ze wkoncu okazalo sie ze namieszala - namieszala tak ze wszyscy przez to cierpieli. I gdy chciała wszystko naprawić okazało się że wykorzystała swoj limit podrozy w czasie... (troche teraz "zespojluje" wiec jak ktos bedzie chial to ogladnac niech zatrzyma sie w tym miejscu i nie czyta dalej. ) Ale los dał jej jeszcze jedną szanse by naprawic wszystko...
Tez bym tak chciala. Tez bym chciała tą jeszcze jedna szanse, ale zycie to nie anime ( no to Gosia odkryla Ameryke). My sie musimy godzic ze strata- tak wiec ja sie godzic zaczynam z dniem dzisiejszym... łatwo nie bedzie, ale czy ktos mowil ze zycie jest łatwe?! nie :P
How to save a life? http://www.youtube.com/watch?v=mjjHt3sG5Zg
Tagi: anime
skomentuj (2)
Dawno nie oglądałam filmu, ale w końcu jak się dorwałam w niedziele to zobaczyłam dwa.
Pierwszym z nich był japoński Tajomaru. Przyznam bez bicia ze wybrałam go ze względu na aktora który grał główna role: Oguri Shuna. Oczywiście mnie nie zawiódł. Film reżysera: Hiroyuki Nakano (2009). Dość ciekawy chodź wciągnął mnie dopiero po godzinie. Historia z czasów kiedy jeszcze po Japonii chadzali Shoguni. Oczywiście o miłości, zdradzie, złu i dobru(dziwnie to brzmi xD)- ogólnie miałam wrażenie ze schemat powielony. Co do aktorów to ratowali oni bardzo jakość. Nie wiem czy mogę być obiektywna ale według mnie Oguri zagrał genialnie, każdą emocje – on umie to wszystko zagrać nawet samym spojrzeniem! Muzyka… hmm przez większość filmu nie zauważyłam ze w ogóle jest. Dopiero od czasu gdy banda zbirów zaczęła się bić w rytm piosenki a la Linkin Park (Jak się potem okazało śpiewał ją właśnie Chester) a potem ci sami bandyci zaczęli „rapować”. No nie powiem żebym się nieusmiała w tym momencie ale to miało w sobie jakiś taki „japoński urok”. Tak ogólnie film oglądało mi się przyjemnie (tak zwany odmóżdżacz)- nie zachwycił ani nie rozczarował zbytnio.
Kolejnym filmem było Closer to Heaven i tym razem był to koreański dramat. Reżyserował go Park Jin-pyo (2009) Powiem tak… smutny był, ale czego można by się było spodziewać po dramacie jak nie łez?! (chodz ja nie płakałam) W tym filmie podobała mi się fabuła: walka z choroba. Nie będę skracać fabuły bo to bez sensu . Gra aktorska dobra – zaskoczyła mnie Gain (wokalistka Brown Eyed Girl) której nie spodziewałam się zobaczyć na dużym ekranie. W każdym razie polecam film wielbicielom dramatów w stylu azjatyckim.
Jak to się dzieje ze Koreańczycy robią lepszej jakości filmy hmm? Ja bym tu chciała się zachwycić jakimś Japońskim obrazem ale od czasów Waterboys’ów i Survive Style 5+ nic nie mogę znaleźć.
Dodaje piosenke z Tajomaru xD : http://www.youtube.com/watch?v=h3ODChozsYk
Tagi: recenzja, kino japońskie, kino koreańskie
skomentuj (2)
http://www.youtube.com/watch?v=SNeeifVFbsc
Czuliście sie kiedys bardzo samotni? Tak ze wydawało wam sie ze nikogo nie ma obok? Ja sie tak dziś czułam przez godzine. Godzina totalnej samotności, mój mały świat sie zawalil a nikogo nie bylo obok, bo nikomu sie nie chcialo, albo mieli wazniejsze sprawy... I ta piosenka REM (ktora dodalam wyrzej)- idealnie pasowala gdy puszczono ja w radiu. Nie chce nigdy wiecej sie tak czuć... Najgosza godzina w moim zyciu. Ale to mi tak ładnie pokazało, ze tylko na rodzinie mozna polegac.
Samotnosc minela gdy zobaczylam rozpromieniona Eriko, a potem Gofra ktora jednak przyszla - no i wystep "polskich Geisha'y" był piękny.
Dziś chyba nie obejrze zadnego filmu musze siasc nad referatem i Kanji tak wiec "recenzja" kolejnego pewnie gdzies w świeta.
A i Kim Yuna moja cudowna wygrala srebro na mistrzostwach - wczoraj bylam zla ze nie zloto bo wiem ze słuzyla ale dzis juz sie potrafie cieszyc i z tego srebra.
Tagi: kim yuna
skomentuj (3)
